Czy zaskoczy Cię nagły wzrost cen prądu? Dostawcy zdradzają, co się dzieje

Coraz więcej osób w Polsce decyduje się na własne źródła energii, inwestując w panele słoneczne czy małe turbiny wiatrowe. Rządowe wsparcie tylko potęguje ten trend. Ale czy zastanawiałeś się, co się dzieje, gdy wyprodukujemy prądu więcej, niż jesteśmy w stanie zużyć? Okazuje się, że baisse w cenie energii to niekoniecznie dobra wiadomość dla wszystkich.

Może Ci się wydawać, że to świetna wiadomość – niska, a nawet ujemna cena prądu. Niestety, producenci i eksperci rynkowi wskazują na potencjalne ryzyka, które mogą w dłuższej perspektywie oznaczać dla Ciebie wyższe rachunki. Sprawdźmy, co tak naprawdę kryje się za tym zjawiskiem.

Cena prądu: Zabawa w sinusoidę

Rynek energii elektrycznej przypomina ostatnio prawdziwy rollercoaster. Jak zaznacza Martynas Giga, szef „Elektrum Lietuva”, rosnąca produkcja z wiatru i słońca nie gwarantuje stabilności.

„Generacja zależy od pogody i pory dnia, co wymusza rozwój nowych magazynów energii i modernizację infrastruktury. Krótko mówiąc, ceny prądu szaleją, bo konsumpcja nie zawsze pokrywa się z produkcją, a tej drugiej nie da się dowolnie regulować. Kiedy świeci słońce lub wieje wiatr, ceny na chwilę spadają, bo energii jest w nadmiarze. Ale gdy słońce nie świeci i brakuje innych źródeł, ceny znów rosną,” tłumaczy ekspert.

Laura Beganskienė z „Ignitis” dodaje, że na ceny wpływa nie tylko nasze zachowanie, ale też globalna generacja i przepustowość połączeń energetycznych. „Im większy popyt, tym cena rośnie, im mniejszy – spada. Więcej wyprodukowanej energii, np. z OZE, z elektrowni cieplnych, powinno oznaczać niższe ceny. Odwrotnie jest, gdy brakuje np. wiatru i słońca. Koszty podnoszą też ograniczenia na liniach przesyłowych, na przykład gdy tani prąd ze Skandynawii nie dociera do naszego regionu. Zwykle jest to spowodowane remontami,” wyjaśnia.

Kiedy prąd staje się „darmowy” (a nawet płaci nam)?

W teorii, kiedy mamy dobrą pogodę dla OZE, nie ma ograniczeń na łączach i nasze zużycie nie jest wysokie, cena energii na giełdzie może spaść do zera, a nawet stać się ujemna. Wtedy sprzedawcy energii faktycznie płacą nam za to, że kupujemy prąd!

Jednak eksperci podkreślają, że takie sytuacje stają się coraz częstsze. „Nierówności w cenach są nieuniknione przy rozwoju OZE. To bardziej 'zabawa na rollercoasterze’, gdzie cena może być raz ujemna, a za kilka godzin niezwykle wysoka,” mówi L. Beganskienė.

Lina Valiulytė-Vaišvilienė z „Enefit” potwierdza, że ujemne ceny prądu to nie nowość, a zjawisko coraz bardziej widoczne. „Nasze godzinne zapotrzebowanie na prąd to ok. 1,4–1,8 GWh. Moc zainstalowana z OZE w Polsce to ok. 4,2 GW. Kiedy warunki pogodowe sprzyjają produkcji, ilość wytworzonej energii często przewyższa nasze potrzeby,” tłumaczy.

Dodaje również, że wiosenne temperatury i niższe zapotrzebowanie na ogrzewanie dodatkowo obniżają konsumpcję. „Im mniejszy popyt, tym większą jego część pokrywamy z OZE. Do tego dochodzą mali producenci, którzy zaspokajają część swoich potrzeb na miejscu. Prognozujemy, że w przyszłości ceny na giełdzie będą niższe, szczególnie w słoneczne i wietrzne godziny, a czasem będą nawet ujemne,” ocenia.

Ryzyko ujemnych cen – kto na tym traci?

Choć niektórzy konsumenci mogą skorzystać, wybierając pakiety związane z cenami giełdowymi, niosą ze sobą też ryzyko. Gdy cena nagle skoczy w górę, będą musieli zapłacić więcej.

„Wybierając plan giełdowy, musimy być gotowi na loterię. Ceny wahają się w obie strony. Obserwujemy nagłe, godzinowe skoki cen, sięgające nawet 800–1000 zł za MWh. Dlatego, jeśli nie chcesz ryzykować i potrzebujesz jasnej perspektywy oraz swego rodzaju ubezpieczenia od szczytów cenowych, lepiej ustabilizować ceny i precyzyjnie planować wydatki,” radzi M. Giga.

L. Beganskienė uważa, że ujemne ceny prądu to problem. „Produkujemy więcej prądu, niż wszyscy klienci mogą jednocześnie zużyć. Ponieważ nie ma gdzie go przechowywać, płacimy za to, by zachęcić do konsumpcji. To jak z przepełnioną szklanką wody – nadmiar się wyleje. Wtedy płaci się za dodatkowe zużycie. Producenci powinni wtedy ograniczać produkcję,” mówi.

Czy zaskoczy Cię nagły wzrost cen prądu? Dostawcy zdradzają, co się dzieje - image 1

Jeśli inwestycje w OZE zaczną spadać z powodu ujemnych cen, w dłuższej perspektywie może dojść do gwałtownego wzrostu cen energii dla wszystkich. „Cykl zbyt niskich, ujemnych cen, spowodowany brakiem inwestycji, może doprowadzić do degradacji infrastruktury i w efekcie do nagłego wzrostu cen,” ostrzega.

Co gorsza, system rozliczeń „net-metering” dla prosumentów w połączeniu z ujemnymi cenami tworzy negatywny efekt. Dostawca, który zobowiązuje się „przechować” energię wyprodukowaną przez prosumenta przy bardzo niskich lub ujemnych cenach, ponosi ogromne straty. Musi odkupić tę energię, gdy prosument zaczyna jej potrzebować, a wtedy ceny są zazwyczaj wyższe. Producenci prądu sprzedający po cenie giełdowej tracą na tym, że prosument przy ujemnych cenach nie ma motywacji do ograniczenia produkcji.

Ujemne ceny: zagrożenie czy szansa na tańszy prąd?

L. Valiulytė-Vaišvilienė dodaje, że ryzyko ujemnych cen jest wielopłaszczyznowe. Gdyby ceny energii miały być niższe niż koszt instalacji farm wiatrowych czy słonecznych, rozwój OZE mógłby zwolnić, chyba że z dodatkowymi subsydiami. „Z jednej strony, to korzyść dla konsumenta. Z drugiej – rynek to ekosystem. Jeśli ekosystem jest zrównoważony, uczestnicy rynku mają środki na rozwój i innowacje,” mówi.

Brak równowagi na rynku może prowadzić do stagnacji w dłuższej perspektywie. Rozwiązaniem mogą być technologie magazynowania energii, które stają się coraz bardziej dostępne. „Magazyny mogą pomóc zbilansować rynek i obniżyć ceny. Połączenia z innymi krajami otwierają też możliwości eksportu,” dodaje.

M. Giga zauważa, że projekty OZE zaczynają napotykać problemy z opłacalnością. „Obserwujemy zatrzymanie nowych projektów. Nowe inicjatywy rozwijają się bardzo powoli, właśnie z powodu nieprzewidywalnych prognoz cen energii,” twierdzi.

Dążenie do zerowej emisji jest ważne, ale nie można zapominać o cenach energii i stabilności systemu. „Desperacko próbując osiągnąć zerową emisję, możemy zniszczyć system energetyczny i spowodować wzrost cen końcowych, trudny do odwrócenia bez subwencji,” ostrzega.

Ujemne ceny najbardziej dotykają właścicieli i deweloperów parków produkujących energię odnawialną. „Okres zwrotu inwestycji się wydłuża, co jest sygnałem, że jest ich po prostu za dużo,” zaznacza.

Część dostawców przypomina, że ci, którzy wybrali stałe ceny (np. na 12 lub 24 miesiące), nie powinni spodziewać się redukcji rachunków z powodu tymczasowych ujemnych cen na giełdzie. „Energia jest kupowana na rynku kontraktów terminowych po prognozowanych cenach na dany okres. Krótkoterminowe wahania na giełdzie nie wpływają na przyszłe ceny. Dostawca nie obniży ceny, gdy na giełdzie jest taniej, tak samo jak nie podnosi, gdy jest drożej. Tak działa zasada stałej ceny,” tłumaczy L. Valiulytė-Vaišvilienė.

Ujemne ceny prądu: nie będą trwać wiecznie?

Dr. Viktorija Tauraitė z Uniwersytetu Vytautasa Wielkiego zgadza się, że częstsze ujemne ceny prądu są prawdopodobne. „Sytuacja ta stanowi wyzwanie dla producentów i inwestorów. Z drugiej strony, może przyspieszyć inwestycje w technologie magazynowania energii. Dla zwykłych obywateli, w dalekiej perspektywie, nie powinna mieć znaczącego negatywnego wpływu,” uważa.

Porównuje to zjawisko do ujemnych stóp procentowych Euribor sprzed pandemii. „To nie jest typowa sytuacja i nie powinna trwać wiecznie. Najlepszym rozwiązaniem jest równowaga między podażą a popytem,” mówi.

Prof. Vytautas Snieška z Uniwersytetu Technologicznego w Kownie sugeruje, że jeśli biznes produkcji energii stanie się nieopłacalny, a konieczne będą subsydia, to może to zwiększyć taryfy dla konsumentów. „Niestabilne ceny odstraszają inwestycje. Może być potrzebna reforma rynku, aby promować elastyczną produkcję i zachęcić konsumentów do kupowania, gdy energia jest tania, i zużywania mniej, gdy jest droga,” radzi.

Uważa, że ujemne ceny prawdopodobnie nie przyniosą korzyści zwykłym konsumentom, ponieważ koszty wsparcia dla OZE i bilansowania sieci są przerzucane na odbiorców kupujących prąd po stałych cenach. Instalacja magazynów energii mogłaby jednak złagodzić ten trend. „Baterie i magazyny są kluczowe dla redukcji okresów ujemnych cen, ale to nie wystarczy. Trwałe rozwiązanie wymaga integracji magazynów z elastycznością popytu, modernizacją sieci i reformą rynku,” twierdzi.

Według danych Litewskiej Agencji Energetycznej, średnia cena hurtowa prądu na giełdzie „Nord Pool” na początku kwietnia (1–8) wynosiła 0,079 Eur/kWh, co jest spadkiem o 14% w porównaniu do marca. W ciągu ostiego tygodnia na Litwie wyprodukowano 100% zużytej energii elektrycznej. Cena wyniosła 0,108 Eur/kWh.

Czy obecne zjawisko ujemnych cen prądu to sygnał, że coś w naszym systemie energetycznym wymaga pilnej interwencji po to, by zapewnić stabilność i przewidywalność dla wszystkich?

Marek Wiśniewski
Marek Wiśniewski

Cześć! Jestem Marek i od lat fascynuję się optymalizacją codziennych zadań. Moim celem jest dzielenie się wiedzą, która realnie ułatwia życie i pozwala zaoszczędzić cenny czas. Na tym portalu znajdziesz moje autorskie poradniki oraz ciekawostki ze świata technologii i nauki, podane w przystępny sposób.

Artykuły: 1981

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *