Modelka szokuje: „Klatka schodowa to nie miejsce na takie igraszki”

Afera z fotobudką w jednym z warszawskich barów wciąż budzi emocje. Po tym, jak do sieci wyciekły zdjęcia pary oddającej się namiętnościom, głos zabrało wiele znanych osób. Teraz Justyna Partikė, influencerka i specjalistka od wizerunku, podzieliła się swoją opinią, skupiając się na zaskakującym aspekcie tej historii.

Skandal w obiektywie

Justyna Partikė postanowiła odnieść się do sprawy na swoim profilu na Instagramie, dzieląc się refleksjami również z nami. Przyznaje, że temat poruszył ją po obejrzeniu nagrań na TikToku.

„Klatka schodowa to nie miejsce na takie igraszki”

„Oglądam dzisiejsze nowości. A największą nowością jest para uprawiająca seks w fotobudce w 'Bardaku’ (jak podaje prasa, chodzi o bar w Wilnie). Wygląda na to, że nic innego się nie liczy. Wiele osób stara się tworzyć content, myśleć o reklamach, komunikować się i dzielić życiem. A tu proszę – stosunek oralny i jesteś gwiazdą całego świata. Tak po prostu.

Nie wiem, jak trzeba być ograniczonym, żeby robić takie rzeczy w klubie. Przepraszam, może mam przestarzałe poglądy, ale w takich publicznych miejscach nigdy nie ryzykowałam i nie ryzykowałabym. Po drugie, fotobudka – wiesz, co tam robiłeś, więc przynajmniej zbierz te zdjęcia, nie zostawiaj ich,” – komentuje J.Partikė.

Reakcja, która podzieliła

Jednak najbardziej zaszokowało ją zachowanie kobiety, która rzekomo stała się gwiazdą skandalicznych zdjęć.

„Co zrobiłby normalny człowiek? Zamilkłby, zablokował się, zamknął wszystkie profile. A teraz ona mówi, komentuje… Ja bym się od wszystkiego odcięła i sprawę zapomniała. Kiedy ludzie komentują, a ty nie odpowiadasz, zadają coraz mniej pytań i w końcu zapominają, znajdując inną 'ofiarę’.

Kiedyś też wszystko publikowałam, ale potem, gdy przestałam udostępniać pewne momenty z życia, tak właśnie się działo – pytaliście, nie było odpowiedzi i stopniowo zapominaliście. Teraz może jej to wydaje się śmieszne, chociaż udaje, że nie. Ale i tak wszystko publikuje, więc kiedyś może tego bardzo pożałować – gdy będzie miała własne dzieci, pojawi się potencjalny mąż, będzie jej bardzo wstyd. Kiedy nabierze trochę więcej rozumu,” – mówiła Partikė.

Droga do sławy przez skandal?

Justyna jest przekonana, że tym zachowaniem kobieta próbuje jedynie zdobyć jeszcze większą popularność.

Modelka szokuje:

„Obecnie uwaga tej dziewczyny to czyste łapanie obserwatorów – opowiem kiedyś, jakoś, coś, powiem, jak tam było… O czym chcesz dyskutować z tymi ludźmi, którzy teraz patrzą na to z powodu skandalu? Dyskutować o tej akrobatyce językowej…? To dla mnie niezrozumiałe, ja bym po prostu milczała, żeby wszyscy jak najszybciej zapomnieli i znaleźli nowe ofiary.

Myślę sobie – Boże, jeszcze jesteś młoda, pewnie nie rozumiesz, co się dzieje, do ciebie nie dociera. Ale gdy cię życie uderzy mocniej, gdy będziesz miała własne dzieci, wtedy będzie. Wtedy będziesz mogła opowiedzieć swoim dzieciom, jak w klubach uprawiałaś seks oralny.

Wiecie, jest kariera przez łóżko, a tu kariera przez 'to’. I w tym przypadku, zamiast milczeć, wszystko jest podnoszone, mówione, dyskutowane… Nie rozumiem, o czym tu w ogóle dyskutować. Dla mnie to wybór obserwatorów, a ci 'bezmózgi’ śledzą i patrzą – może coś opowie, jak tam ruszał językiem. Wstyd za innych.

Jeśli uprawiasz seks oralny, rób to w domu, w bezpiecznej pozycji i bez robienia zdjęć, a nie w 'Bardaku’. A jeśli już się zdarzyło, lepiej milcz, nie komentuj i czekaj, aż wszyscy znajdą inną ofiarę. I tyle.

Wiele osób uprawia seks oralny i będzie to robić, to jest normalne, ale robią to za zamkniętymi drzwiami, a nie w fotobudkach. I jeszcze nie rozumieją, jakie będą tego konsekwencje w przyszłości…” – wywodziła swoje zdanie J.Partikė.

Kontekst afery

Przypomnijmy, że po tym, jak w przestrzeni publicznej pojawiły się zdjęcia pary, która rzekomo uprawiała seks oralny w fotobudce w warszawskim barze „Bardak”, wybuchł spory skandal. Klatki te wyraźnie ukazują twarz kobiety i męski organ płciowy.

Podobno zdjęcia zostały znalezione przez inną osobę, która weszła do fotobudki. Wkrótce kadry te trafiły na jeden z prywatnych grup w mediach społecznościowych, a stamtąd rozprzestrzeniły się po całej przestrzeni publicznej.

W ten sposób uwieczniona na zdjęciach kobieta „zasłynęła” – internauci odkryli jej profil na Instagramie, a liczba obserwatorów zaczęła rosnąć w zastraszającym tempie. Ostatecznie kobieta sama odniosła się do sprawy, mówiąc o zrujnowanym życiu i pokazując łzy.

Jednak po burzliwych dyskusjach zaczęto spekulować, że ten skandal mógł zostać sztucznie wykreowany przez samą kobietę. Zwrócono uwagę na fakt, że nie ukrywała się przed uwagę – jej profil na Instagramie nie stał się prywatny. Pod wpisami kobiety pojawiały się komentarze, wypowiadali się także znani ludzie. Co więcej, pojawiły się nawet pogłoski, że męski organ płciowy widoczny na zdjęciach może być fałszywy.

Co sądzisz o tej sytuacji? Czy influencerka ma rację, krytykując publiczne afiszowanie się z tak intymnymi momentami?

Marek Wiśniewski
Marek Wiśniewski

Cześć! Jestem Marek i od lat fascynuję się optymalizacją codziennych zadań. Moim celem jest dzielenie się wiedzą, która realnie ułatwia życie i pozwala zaoszczędzić cenny czas. Na tym portalu znajdziesz moje autorskie poradniki oraz ciekawostki ze świata technologii i nauki, podane w przystępny sposób.

Artykuły: 1981

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *