W jednej chwili jego życie wywróciło się do góry nogami. 33-latek z Połągi, Edvinas Vygontas, przez cztery miesiące walczył o życie po ciężkiej tragedii, która niemal pozbawiła go możliwości poruszania się. Choć lekarze nie dawali mu wielkich szans, jego hart ducha i determinacja mogą przynieść niesamowite rezultaty. Ta historia pokazuje, jak kruche jest zdrowie i jak ważne jest wsparcie bliskich w najtrudniejszych chwilach.
Upadek, który zmienił wszystko
Edvinas, ambitny student architektury pracujący nad magisterką w Wilnie, doświadczył dramatycznego zdarzenia w swoim mieszkaniu typu loft. Brakowało mu odpowiednich zabezpieczeń na antresoli, co doprowadziło do tragicznego w skutkach upadku z wysokości około dwóch i pół metra.
Jak doszło do tragedii?
„Pracowałem na drugim piętrze przy komputerze, chyba odsunąłem się z krzesłem do tyłu i spadłem na plecy, uderzając głową o kaloryfer. Wstyd przyznać, ale trudniej byłoby o głupszy sposób na doznanie tak poważnych obrażeń będąc trzeźwym” – wspominał Edvinas. Po upadku stracił przytomność, a jego jedynym sposobem na wezwanie pomocy był smartwatch, dzięki któremu udało mu się skontaktować z przyjacielem.
Walka o życie i powrót do zdrowia
Po przybyciu służb ratunkowych i przyjaciela, Edvinas został natychmiast przetransportowany do szpitala. Diagnoza była porażająca: liczne złamania czaszki, uszkodzony kręgosłup i krwotok. Po siedmiogodzinnej operacji, Edvinas zapadł w śpiączkę, z której wybudził się po trzech dniach. Prognozy były niepokojące.
Pierwsze myśli po przebudzeniu
„Myśl po przebudzeniu była jedna: ‘Dzięki Bogu, że żyję’. Wtedy jeszcze nie doceniałem w pełni skali problemu. Wydawało mi się, że paraliż to tylko tymczasowe utrudnienie, a ja szybko wrócę do normalnego życia” – mówił Edvinas.
Długa droga do rehabilitacji
Po jedenastu dniach na oddziale intensywnej terapii, Edvinas został przeniesiony na oddział neurochirurgii, gdzie rozpoczął się najtrudniejszy etap jego walki. „Zaczęły się piekielne bóle, których nie potrafię opisać. Lekarze unikali podawania środków przeciwbólowych. Chyba przyzwyczaili się do ludzkiego krzyku z bólu i agonia?” – wspominał trudne chwile. Szybko udało mu się jednak trafić do centrum rehabilitacji w jego rodzinnej Połądze.
Przełamywanie własnych barier
Rehabilitacja okazała się długim i bolesnym procesem. „Dużym osiągnięciem było samo usiądnięcie na wózku inwalidzkim” – przyznaje. Jego kręgosłup był początkowo jak makaron spaghetti, co utrudniało nawet zwykłe siedzenie.

Siła determinacji
„Wiele osób dziwiło się, że dość szybko poczyniłem postępy. Jestem bardzo upartą osobą, mam dużo nadmiernego perfekcjonizmu, to mi pomogło” – zdradza Edvinas. Mimo początkowych łez i czarnych myśli, jego wewnętrzna siła pozwoliła mu walczyć dalej.
Życie po traumie
„Przez ostatnie trzy lata przeżywałem złoty wiek: ćwiczyłem pięć razy w tygodniu, pozbyłem się nadwagi, zadbałem o zęby, zrobiłem przeszczep włosów. Studiowałem, byłem aktywny, jeździłem na festiwale. Kiedy zdałem sobie sprawę, że to wszystko się skończyło, było mi bardzo ciężko. Regularnie korzystam z pomocy psychoterapeuty” – opowiada. Obecnie jest całkowicie zależny od pomocy przyjaciela i rodziców.
Nadzieja na przyszłość
Edvinasa motywuje do walki przekonanie, że „jeśli się podda, życie stanie się mniej interesujące tylko dla niego samego”. Niezachwiane wsparcie przyjaciół, którzy nie tylko wierzą w jego powrót do zdrowia, ale także finansowo go wspierają, jest dla niego niezwykle ważne.
Nowe wyzwania i możliwości
Po urazie głowy stracił węch, co znacząco wpłynęło na odbiór świata. Jedzenie stało się dla niego głównie źródłem energii, a nie przyjemności. Edvinas podjął jednak decyzję o kontynuowaniu rehabilitacji w prywatnej klinice w Polsce, gdzie dostęp do nowoczesnego sprzętu i specjalistycznej opieki daje mu realną nadzieję na powrót do sprawności.
Droga do odzyskania sprawności
„Mam szansę na wzmocnienie. Jestem tu dopiero trzeci dzień, a już jestem w euforii od ćwiczeń. Personel daje mi nadzieję, że mogę zacząć czuć nogi” – mówi z optymizmem. Rozważa również kosztowną transplantację komórek macierzystych, która daje szansę na powrót do chodzenia. „Może nie będę już jeździł na rolkach, ale powrót na własne nogi jest realny” – wierzy.
Wsparcie, które daje siłę
Obecnie Edvinas zbiera fundusze na skomplikowaną operację i adaptację mieszkania do potrzeb osoby niepełnosprawnej. Kwoty są ogromne, a pomoc płynie z każdej strony – od rodziny, przez przyjaciół, po nieznajomych.
Plany na przyszłość
„Muszę przystosować mieszkanie dla osoby niepełnosprawnej, opłacić rehabilitację i leczenie. Bardzo chcę znów chodzić, więc każdego dnia robię wszystko, co możliwe, by to osiągnąć. Dziś mówię, że wózek inwalidzki to tylko tymczasowy towarzysz. Wierzę, że leczenie i upór postawią mnie na nogi. Planuję wrócić na studia we wrześniu” – deklaruje Edvinas, nie tracąc nadziei.
Co sądzisz o sile ludzkiego ducha w obliczu przeciwności losu? Podziel się swoją opinią w komentarzach!








