Czy wyobrażasz sobie, że pewnego dnia służby odbierają Ci ukochane dziecko? A co gorsza, że Twoja własna córka, zamiast pomóc, wybucha śmiechem? To nie scenariusz filmu, ale dramatyczna historia Sigity, która straciła wnuka w okolicznościach, których nikt by się nie spodziewał. Dowiedz się, dlaczego musisz znać tę opowieść już teraz, zanim spotka Cię coś podobnego.
Zarzuty o porwanie i zimne śmiechy
Sigita, zrozpaczona babcia, zgłosiła się do programu „TV Pomoc”, błagając o pomoc w odzyskaniu odebranego wnuka. Według jej wersji, pracowniczki socjalne miały odebrać jej zaledwie 18-letniej córce, Gintarė, jej syna. Jednak komentarze pracownicy socjalnej, Rity, szokują i rzucają zupełnie inne światło na całą sprawę.
Mama Gintarė twierdzi, że odbiór dziecka był zaplanowany i cyniczny:
- „One na pewno wcześniej coś ustaliły, zaplanowały, żeby zabrać dziecko.”
- „One się umówiły: przyjadą, odbiorą dziecko i wyjadą. Nie odebrały, tylko po prostu porwały.”
Sigita relacjonuje ten dramatyczny dzień, kiedy jej wnuk został odebrany Gintarė. Jest przekonana, że był to zaplanowany ruch, podczas którego z jej córki jeszcze drwiono. „Gintarė zaczęła płakać, a one wszystkie siedziały i rechotały,” opowiada Sigita.
Ojciec dziecka ma pretensje
Ojciec dziecka, Dovydas, wyraża oburzenie, że pracowniczki socjalne odebrały mu syna bez żadnego ważnego powodu. Według niego, Gintarė została ukarana zbyt surowo za kilkakrotne spóźnienie się do Centrum Pomocy Rodzinie.
Dovydas dodaje, że ich syn powoli traci więź z matką: „Kiedy idziemy go odwiedzić, dziecko już nie bardzo rozpoznaje mamę.”

Gorzkie prawdy wyjścia na jaw
Drużyna dziennikarzy „TV Pomoc” udała się do Kupiškiego Centrum Wsparcia Społecznego, aby dowiedzieć się, dlaczego syn Gintarė został jej odebrany. Jednak słowa pracowniczki socjalnej, Rity, mogą zaskoczyć wielu.
Sharma, jak opisuje Rita, była zatrważająca: „To dziecko siedzi w nieporządnym pomieszczeniu, ubrane tylko w trykotową koszulkę, na ziemi, a mama w grudniowym dniu ma na sobie kurtkę. Nie wracają do domu przed 1:00-2:00 w nocy, pracownicy wzywają policję. Mama nie ma prądu, w pokoju jest kilkanaście psów, czuć smród.”
Słowa pracownicy sugerowały, że rodzina, zwracając się o pomoc, nie była w pełni szczera. Ponadto, opowieści Rity ujawniły, że Gintarė ukryła część prawdy o Dovydasie przed dziennikarzami „TV Pomoc”.
Rita wyjaśnia: „Według naszej wiedzy, ona nie pije alkoholu, a co do ojca, nie mogę nic powiedzieć. Sama Gintarė wielokrotnie zwracała się do nas w sprawie przemocy lub możliwego używania substancji psychoaktywnych, podejrzewając, że ojciec może ich używać.”
Czy uda się pracownikom socjalnym i młodemu małżeństwu znaleźć rozwiązanie? Oglądajcie w programie „TV Pomoc” lub w filmie zamieszczonym na początku artykułu.
Czy wierzysz, że takie sytuacje zdarzają się naprawdę? Co według Ciebie powinno być priorytetem w takich przypadkach? Podziel się swoim zdaniem w komentarzach!








