Cztery dekady koszmaru: jak Polak z ChatGPT zdemaskował chorobę serca, której lekarze nie widzieli przez 25 lat?

Czy wiesz, że Twój smartfon może wykryć coś, co lekarze przeoczyli przez ćwierć wieku? To nie science-fiction, a historia pana Antanasa, który z pomocą sztucznej inteligencji i własnej determinacji zdołał zdiagnozować rzadką chorobę serca. To opowieść, od której poczujesz dreszcz – i być może zainspiruje Cię do innego spojrzenia na własne zdrowie.

25 lat ataków „serca”, które nie były atakiami

Pan Antanas, nasz rodak, przez prawie całe swoje dorosłe życie zmagał się z tajemniczymi epizodami. Silne kołatanie serca, duszności i ciemność przed oczami dopadały go niespodziewanie, często po najmniejszym wysiłku – jak wchodzenie po schodach czy nawet schylanie się po skarpetki.

Te „ataki” pojawiały się z różną częstotliwością – od jednego razu w roku po pięć razy dziennie. Zazwyczaj trwały kilka minut i mijały samoistnie, pozostawiając go z niepokojem i pytaniami.

Przez lata bez odpowiedzi

Wielokrotnie wspominał o swoich dolegliwościach lekarzom rodzinnym. Reakcja była zazwyczaj minimalna. Gdy udało mu się trafić do kardiologa, badania EKG wychodziły bez zarzutu, a test wysiłkowy zaliczał bez problemu. Jakby lekarze nie widzieli niczego, co mogłoby tłumaczyć jego cierpienie.

Problem jednak nie znikał, a ataki stawały się coraz częstsze. W końcu usłyszał diagnozę „atak paniki” i skierowanie do psychiatry. Dwukrotnie wzywał karetkę, ale zanim medycy przyjechali, objawy ustępowały. W szpitalu jednak niczego nie znajdowano – standardowe badania EKG i markery zawału były w normie.

ChatGPT jako nieoczekiwany detektyw

Dwa lata temu pan Antanas postanowił spróbować czegoś nowego. Zwrócił się o pomoc do bota rozmawiającego sztucznej inteligencji, opisując dokładnie swoje objawy i wyniki dotychczasowych badań. Odpowiedź była zdumiewająca – ChatGPT zasugerował, że najprawdopodobniej jest to nadkomorowe tachykardia (SVT).

To wrodzone zaburzenie układu przewodzącego serca, w którym impuls elektryczny krąży po „małym kółku”, powodując, że serce zaczyna bić w niemal dwukrotnie szybszym tempie. Choć zazwyczaj nie jest śmiertelne, w pewnych okolicznościach może być niebezpieczne.

Polowanie na dowody

Po konsultacji z AI, niedługo potem miała miejsce kolejna odsłona jego koszmaru. Tym razem atak trwał ponad pół godziny i znów wezwał karetkę. Kardiolog podczas badania stwierdził, że pacjent ma 130 uderzeń na minutę, co w przypadku tego pacjenta było już krytyczne. Prawdziwe tętno podczas ataku, według pomiarów z własnej inicjatywy, dochodziło do 260 uderzeń na minutę! Medycy nawet nie byli w stanie tego zmierzyć domowym sprzętem.

Tym razem jednak pan Antanas był przygotowany. Gdy dotarł do szpitala, powiedział: „Podejrzewam SVT”. To w końcu przyniosło mu skierowanie do doświadczonej kardiolog. Lekarka postawiła jasny warunek: „Musimy złapać zapis EKG w trakcie ataku”.

Innowacyjny pomysł ratuje życie

Jak tego dokonać, skoro karetka jechała zbyt długo? Pan Antanas wpadł na genialny pomysł. Kupił pas do pomiaru tętna Polar, przeznaczony dla sportowców, który synchronizuje się ze smartfonem. Znalazł darmową aplikację, która potrafiła odczytać sygnał i wygenerować zaskakująco czytelny zapis EKG.

Cztery dekady koszmaru: jak Polak z ChatGPT zdemaskował chorobę serca, której lekarze nie widzieli przez 25 lat? - image 1

Zestaw spakował do plecaka i czekał. Gdy kolejny atak nastąpił, natychmiast nagrał całe zdarzenie. Przygotowane dowody – nagranie EKG z telefonu – wysłał kardiolog. To był przełom.

Operacja zakończyła 25 lat cierpienia

Lekarka potwierdziła diagnozę SVT i zapytała, czy pan Antanas chce przejść operację. Po chwili wahania, czując, że dalsze życie w ciągłym strachu nie jest rozwiązaniem, zgodził się. Rok później przeszedł zabieg. Dziś, po kolejnym roku od operacji, pan Antanas czuje się znakomicie – ataki zniknęły.

Jego historia budzi zdziwienie: dlaczego diagnoza zajęła 25 lat? Dlaczego sam musiał stać się „detektywem” i konsultować się z ChatGPT? Sam podkreśla, że nie zachęca do samodzielnego diagnozowania się sztuczną inteligencją, ale jedna lekcja jest jasna: lekarze to też ludzie.

  • Czasami potrzebna jest większa determinacja.
  • Czasami trzeba „popchnąć” system.
  • A czasem wystarczy zadać właściwe pytanie.

Rzadsze schorzenia – trudniejsze diagnozy

Lekarz rodzinna, dr K. Lebedevaitė, odnosi się do tej historii z mieszanymi uczuciami. Choć cieszy sukces terapii, jest jej przykro, że pacjent musiał czekać tak długo. Zwraca uwagę, że w medycynie rzadko kiedy wszystko jest proste.

Gdy objawy są intensywne, nie powinny być traktowane po macoszemu. Pacjent wspominał o problemie, ale niekoniecznie akcentował go tak mocno. Medycy, skupiając się na częstszych schorzeniach, mogą przeoczyć rzadsze jednostki chorobowe. W przypadku SVT, złapanie kardiogramu w trakcie ataku jest kluczowe, a czasami trudne.

Lekarka sugeruje, że 1-2 dniowe monitorowanie Holterem mogłoby pomóc szybciej ustalić diagnozę. Przyznaje jednak, że łatwo mówić retrospektywnie, co „byłoby, gdyby”.

Sztuczna inteligencja – wsparcie, nie zastępstwo

Dr Lebedevaitė przyznaje, że konsultacje z AI mogą być pomocne, o ile zachowamy krytyczne myślenie. Sztuczna inteligencja potrafi zasugerować ciekawe hipotezy, które warto omówić z lekarzem. Miała pacjentkę, której AI zaleciło wizytę na ostrym dyżurze z powodu urazu palca – i miała rację.

Jednak w diagnostyce chorób wewnętrznych, zwłaszcza gdy AI nie ma pełnej historii choroby pacjenta i wyników badań, jej wskazówki mogą być niedokładne. Niespecyficzne objawy, takie jak osłabienie czy kołatanie serca, mogą mieć wiele przyczyn.

Dlaczego lekarz bywa lepszy?

Pojawia się też problem zaufania. Jeśli diagnoza AI różni się od diagnozy lekarza, pacjent może mieć problem z wyborem. Przykładem jest sytuacja, gdy AI zinterpretowało mamografię jako raka piersi, podczas gdy doświadczony onkolog nie widział żadnych oznak choroby.

Dr Lebedevaitė podkreśla, że AI nie ma dostępu do specjalistycznych baz danych i narzędzi, z których korzystają lekarze. Co więcej, nie wolno polegać na AI w kwestii dawek leków czy metod domowych.

Podsumowując, konsultacje z AI mogą być cennym uzupełnieniem, ale nigdy nie zastąpią profesjonalnej porady lekarskiej. Warto rozmawiać ze swoimi lekarzami, a jeśli problem pozostaje nierozwiązany, można śmiało pytać o wyniki i hipotezy generowane przez AI, ale zawsze w towarzystwie medyka.

Jaką rolę według Was powinien pełnić AI w diagnostyce medycznej? Podzielcie się swoimi przemyśleniami w komentarzach!

Marek Wiśniewski
Marek Wiśniewski

Cześć! Jestem Marek i od lat fascynuję się optymalizacją codziennych zadań. Moim celem jest dzielenie się wiedzą, która realnie ułatwia życie i pozwala zaoszczędzić cenny czas. Na tym portalu znajdziesz moje autorskie poradniki oraz ciekawostki ze świata technologii i nauki, podane w przystępny sposób.

Artykuły: 1981

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *