Premiera „A Diva is Born” w Wilnie była przeżyciem niezwykłym – nie tylko dla publiczności, ale przede wszystkim dla samej Asmik Grigorian. Podczas tego występu na scenie pojawiła się jej mama, legendarna śpiewaczka operowa Irena Milkevičiūtė, oraz jej syn, aktor i wokalista Nojus Žalys. Moment, gdy mama wręczyła jej kimono Madama Butterfly, nie był tylko symbolicznym gestem. To było przypomnienie o długoletniej nauczycielce wokalu, która miała ogromny wpływ na to, kim Asmik jest dzisiaj. Ten występ pokazał, jak trudne bywa wychowanie w cieniu operowej diwy i przypomniał o walce, jaką toczy każda artystka.
Mama na scenie: chwila, która zmieniła wszystko
Obecność matki na scenie podczas wileńskiego koncertu „A Diva is Born” wywołała w Asmik Grigorian głęboki emocjonalny przełom. Jak sama przyznała po koncercie, od tego momentu „wszystko w środku się odwróciło”. Ten występ to nie tylko popis wokalny, ale przede wszystkim podróż przez wewnętrzne zmagania artystki, jej wątpliwości, strach przed krytyką i cień wielkości rodziców.
„A Diva is Born”: więcej niż koncert
Ten spektakl łamie wszelkie stereotypy o operowych primadonnach. Asmik Grigorian pokazuje swoją ludzką twarz – zmagającą się z własnymi demonami, niepewnościami i poczuciem winy. Pokazuje, że nawet artystka o światowej renomie ma swoje słabości i że czasem głos wewnętrznego krytyka bywa głośniejszy niż owacje publiczności. To właśnie to połączenie surowej prawdy i artystycznego kunsztu sprawia, że spektakl jest tak porywający.
W tej walce z wewnętrznym krytykiem niezwykle pomocną rolę odgrywa pianista Hyung-ki Joo. Jego początkowo szokujące uwagi szybko okazują się być celnym odzwierciedleniem myśli, które od lat kotłują się w głowie Asmik. Spektakl nie stroni nawet od komentarzy internautów, które, choć czasem absurdalne, pokazują realia życia w przestrzeni publicznej.
- Nawet zdobycie tytułu „Śpiewaczki Roku” nie chroni przed obraźliwymi komentarzami w internecie.
- Asmik Grigorian jednak podkreśla, że jej poczucie własnej wartości jest silne i nie przejmuje się negatywnymi opiniami.
- Fakt powstania programu „A Diva is Born” jest dowodem na to, że artystka pokonała swoje wewnętrzne demony.

Przełamywanie barier gatunkowych
Jednym z najbardziej fascynujących aspektów „A Diva is Born” jest umiejętność Asmik Grigorian płynnego przechodzenia między gatunkami muzycznymi. Koncert obejmuje zarówno klasyczne aria operowe, jak i utwory popowe znanych artystów. To wyzwanie dla każdego wokalisty, wymagające nie tylko techniki, ale i ogromnej odwagi.
Wbrew pozorom, operowe i popowe techniki wokalne są diametralnie różne. Przejście z jednego stylu do drugiego wymaga niemal „przeprogramowania” głosu i zapomnienia o latach treningu. Asmik przyznaje, że droga do opanowania popowego „drugiego głosu” była długa i wymagała wielu lekcji oraz nieustępliwego dążenia do celu.
W programie możemy usłyszeć cztery różne „głosy” Asmik: operową divę, wokalistkę pop, jej naturalny głos mówiony i ten niepokojący, wewnętrzny krytyk. Jak podkreśla reżyserka Dalia Ibelhauptaitė, to właśnie ta wszechstronność czyni ją jedyną w swoim rodzaju, zdolną zaśpiewać zarówno Belliniego, jak i Lady Gagę na jednej scenie.
Pokaz, który musisz zobaczyć
Jeśli szukasz inspiracji i chcesz zobaczyć, jak wielka artystka radzi sobie z własnymi słabościami, „A Diva is Born” jest spektaklem dla Ciebie. To nie tylko podróż po świecie opery i popu, ale przede wszystkim poruszająca opowieść o akceptacji siebie i odwadze w dążeniu do celu. Szansa na ponowne zobaczenie tego widowiska w Polsce będzie już 26 grudnia w Hali Koncertowej w Połądze.
Twórcami tego niezwykłego widowiska są:
- Pianista Hyung-ki Joo
- Reżyserka Dalia Ibelhauptaitė
- Reżyser dźwięku Philipp Treiber
- Artysta światła Andrius Stasiulis
- Kamerzysta Linartas Urniežis
- Projektant Aurimas Kadzevičius
- Firma produkcyjna „Promostar”
Czy Ty również masz w swoim repertuarze sytuacje, w których mama lub ktoś z bliskich miał na Ciebie ogromny, przełomowy wpływ?








