Spadające ceny ropy naftowej ostatnio dały kierowcom chwilę oddechu. Wiele osób liczyło na dalsze obniżki, jednak ekonomiści studzą zapał, ostrzegając: to prawdopodobnie tylko chwilowa przerwa przed kolejną falą podwyżek. Sytuacja na rynkach energetycznych i rządowe plany mogą sprawić, że nasze portfele odczują to mocniej już wkrótce.
W ostatnich miesiącach obserwowaliśmy pewne wahania cen na stacjach. Kiedy ceny ropy naftowej na rynkach światowych poszły w dół, paliwo w Polsce również nieco potaniało. Dla wielu kierowców, zwłaszcza tych, których samochody palą sporo, każda oszczędność na litrze była na wagę złota.
Dlaczego paliwo ostatnio potaniało?
Według ekspertów, główną przyczyną tymczasowych obniżek cen była niewielka stagnacja na rynkach amerykańskich, w tym w sektorze konsumpcji, co spowodowało wzrost zapasów. To pozwoliło na chwilowe spadki cen ropy naftowej na rynkach finansowych.
Agata Bagočiutė, dyrektor Agencji Energetycznej, potwierdza te tendencje:
- Ceny benzyny i oleju napędowego spadają od połowy kwietnia.
- Benzyna potaniała o około 2%, czyli mniej więcej 4 centy za litr.
- Cena oleju napędowego obniżyła się o około 7%.
- Te ruchy cenowe są zgodne z trendami obserwowanymi w całej Unii Europejskiej.
Jednak jak sam zauważyłem podczas moich ostatnich tankowań, te obniżki nie były spektakularne, a niektórzy kierowcy zgłaszali, że ceny nadal są dla nich nieadekwatne. Pan Mindaugas z Szawli, który jeździ 30-letnim Mercedesem wymagającym około 20 litrów paliwa na 100 km, ubolewa nad rosnącymi kosztami, nawet mimo instalacji gazowej.
Prognozy na przyszłość: Kiedy znów zapłacimy więcej?
Ekonomiści zgodnie twierdzą, że obecny spadek cen to prawdopodobnie tylko chwilowe zatrzymanie, a docelowy punkt dla cen paliw jest już za nami. Od teraz możemy spodziewać się raczej wzrostów.
Aleksandras Izgorodinas, ekonomista z banku „Citadele”, podkreśla:

Obecny poziom cen ropy jest prawdopodobnie minimum, a od tego poziomu cena ma większe szanse rosnąć niż spadać.
Rządowe plany a ceny paliw
Największym zagrożeniem dla portfeli kierowców mogą być plany rządu dotyczące zwiększenia akcyzy na paliwa. Władze rozważają taki krok, aby pozyskać dodatkowe środki na obronność.
Co to oznacza w praktyce?
- Jeśli propozycje Ministerstwa Finansów przejdą w parlamencie, litr oleju napędowego w przyszłym roku może zdrożeć o około 16 centów (uwzględniając wszystkie podatki).
- Benzyna może podrożeć o niemal 9 centów.
Ekspertom z banku „SEB” nie podobają się te propozycje:
„W przyszłym roku ceny paliw znacząco wzrosną. Po uwzględnieniu składnika bezpieczeństwa, CO2 i wzrostu akcyzy, benzyna mogłaby zdrożeć do 6%, a olej napędowy nawet do 10%. To, bądźmy szczerzy, niemałe propozycje” – komentuje Tadas Povilauskas.
Co poza paliwem też zdrożeje?
Należy pamiętać, że wzrost cen paliw nie wpływa tylko na samo tankowanie. Jest to paliwo dla całej gospodarki, co oznacza, że podwyżki te mogą przełożyć się na ceny innych towarów i usług.
Według ekonomistów, zwiększenie akcyzy na paliwa może podnieść ogólną inflację w kraju o co najmniej pół procenta w przyszłym roku. To odczuje każdy z nas, niezależnie od tego, czy posiadamy samochód.
A Ty? Jakie masz sposoby na radzenie sobie z rosnącymi cenami paliwa? Podziel się swoimi doświadczeniami w komentarzach!








