Wstrząsające wydarzenia, które rozegrały się w spokojnej dotąd dzielnicy Żvėrynas w Wilnie, wciąż budzą ogromne emocje. Rodzina i znajomi pogrążeni w żałobie po stracie młodego chłopca, a społeczeństwo zastanawia się nad motywami i okolicznościami tragedii. Okazuje się, że w tym złożonym procesie pojawiły się nowe, nieprzewidziane wnioski, które rzucają cień na dotychczasowy przebieg dochodzenia.
Sądowa batalia w sprawie brutalnego morderstwa 15-latka nabrała niespodziewanego obrotu. Krótka rozprawa sądowa, która miała miejsce wczoraj, została nagle przerwana. Jak poinformował prokurator Vytautas Jancevičius, powodem były „złożone dokumenty procesowe” i konieczność zrobienia przerwy. Co dokładnie kryje się za tym stwierdzeniem i jakie nieoczekiwane prośby wpłynęły na decyzję sądu? Dziś przychodzimy z wyjaśnieniami, które mogą zmienić sposób postrzegania tej sprawy.
Dziadek ofiary: „Widziałem go tylko raz”
Na sali sądowej obecny był dziadek zamordowanego nastolatka, Romas. Z jego opowieści wyłania się obraz chłopca, który mieszkał u niego, a z rodzicami widywał się głównie w weekendy. Co ciekawe, dziadek twierdzi, że poznał domniemanego mordercę swojego wnuka tylko jeden raz.
Dzieciaki przyjaźnili się od pierwszej klasy i mieszkali w tej samej okolicy – Żvėrynas. „Widziałem, jak wnuk przychodził z nim pod dom, stali chwilę i rozchodzili się. Nigdy nie wszedł do środka. Widziałem go z daleka i to tylko raz. Obaj byli podobni, nie wyglądał na silnego chłopaka” – relacjonował dziadek dziennikarzom po krótkim posiedzeniu.
Pan Romas przyznał, że nie wie nic o plotkach dotyczących możliwego nękania w szkole, które pojawiły się w przestrzeni publicznej. Podkreślił, że bardzo cierpi po stracie wnuka, z którym spędzał dużo czasu.
„Matematyka mu szła świetnie”
Wnuk nie miał problemów z nauką, zwłaszcza z matematyką. „Miał problemy z matematyką, mówił – przygotowałem zadania w szkole” – wspominał dziadek. Jak mówi, trudno przewidzieć, co mogłoby ulżyć w bólu po stracie, ale przede wszystkim liczy na czas. Rozmowy o karze – ani ze strony rodziców, ani z jego strony – nie były prowadzone. „Prawdopodobnie jego rodzicom też nie jest łatwo” – dodał.
Dziadek zadeklarował, że zamierza brać udział w procesie jako strona poszkodowana. Jego żona jednak nie zamierza uczestniczyć w postępowaniu w sprawie zabójstwa wnuka.

Pan Romas z sentymentem wspominał wspólnie spędzany czas: „Grał w szachy, chodził do szkoły szachowej, świetnie szło mu z matematyką i fizyką. Kiedy nie jechał w sobotę do rodziców, chodziliśmy po starówce, dużo rozmawialiśmy, był dla mnie jak syn.” Ciężko mu do dziś, wciąż pamięta miejsca, gdzie spacerował z wnukiem.
Motyw zbrodni: obraźliwe słowo?
Według pana Romasa, w sprawie ustalono motyw zabójstwa jego wnuka. „Powiedzieli, dlaczego – rzekomo nazwano go debilem. Czy za to trzeba zabijać? Nie przemyślał tego, zabił, ale po co ciąłeś, wrzuciłeś do śmietnika, spaliłeś, wyrasta bandyta” – dziwił się dziadek.
Ze względu na fakt, że zarówno ofiara, jak i oskarżony w tej sprawie są nieletni, proces toczy się z wyłączeniem jawności.
Przedstawicielka Sądu Okręgowego w Wilnie, Lina Nemeikaitė, poinformowała, że oskarżony nieletni będzie brał udział w posiedzeniu zdalnie, w trakcie odbywania kary pozbawienia wolności. Chłopak jest aresztowany od początku sierpnia ubiegłego roku.
Co dalej?
Na posiedzeniu stawili się adwokaci oskarżonego oraz pokrzywdzonych, a także kobieta, która skrywała twarz pod kapturem. Jak wcześniej informowała prokuratura, w tej sprawie karnej o szczególnie okrutne zabójstwo 15-latka (ur. 2010 r.) postawiono zarzuty innemu nastolatkowi, rówieśnikowi ofiary (ur. 2010 r.).
Postępowanie przygotowawcze wszczęto wieczorem 2 sierpnia ubiegłego roku, po otrzymaniu zgłoszenia o zaginięciu nieletniego syna, który tego samego dnia wyszedł z domu i nie wrócił. W trakcie czynności dochodzeniowo-śledczych odnaleziono części ciała zaginionego 15-latka w kontenerze na odpady komunalne oraz w pobliskim lesie, w dzielnicy Żvėrynas stolicy. Już następnego dnia, 3 sierpnia, zatrzymano nieletniego podejrzewanego o popełnienie tego przestępstwa.
Zgodnie z Kodeksem karnym, za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem lub w inny szczególnie okrutny sposób grozi kara pozbawienia wolności od ośmiu do dwudziestu lat lub dożywotnie pozbawienie wolności. Zgodnie z prawem, na Litwie nieletni mogą być sądzeni za zabójstwo od 14. roku życia, a kara ograniczenia wolności dla nich nie może przekroczyć 10 lat.
W świetle nowych okoliczności i wniosków prokuratora, cała sprawa nabiera nowego wymiaru. Jakie dalsze kroki zostaną podjęte i czy uda się dotrzeć do pełnej prawdy? Dajcie znać w komentarzach!








