Słyszysz o kolejnej eskalacji konfliktu między Pakistanem a Afganistanem i zastanawiasz się, co się kryje za nagłówkami? To nie jest kolejna abstrakcyjna wojna – to nowe, niebezpieczne starcie, które może wpłynąć na stabilność całego regionu. W ostatnich dniach doszło do czegoś, co sami zainteresowani nazwali „otwartą wojną”, a skala zniszczeń jest porażająca. Dowiedz się, dlaczego to się dzieje i co to oznacza dla nas wszystkich.
Niespodziewany atak na froncie
W piątek rano pakistańskie siły powietrzne przeprowadziły zmasowane naloty na Kabulu oraz inne regiony Afganistanu. To nie były zwykłe incydenty na granicy, ale precyzyjne uderzenia, które miały zadać konkretne straty. Pakistan twierdzi, że zlikwidował 27 afgańskich posterunków wojskowych, a kolejne dziewięć zdobył. Celem były nie tylko pozycje, ale także sprzęt: zniszczono 80 czołgów, systemy artyleryjskie i transportery opancerzone. Według pakistańskich doniesień, w nalotach zginęło 133 bojowników Talibanu, a 200 zostało rannych.
Talibowie odpowiadają: bilans ofiar
Rząd Talibanu przedstawia jednak inną wersję wydarzeń. Twierdzą, że afgańskie siły obrony zlikwidowały 19 pakistańskich posterunków granicznych, zabijając 55 pakistańskich żołnierzy, a kilku pojmując. Należy pamiętać, że niezależne potwierdzenie tych liczb jest na razie niemożliwe, a obie strony przedstawiają dane korzystne dla siebie.
Gorąca granica: co dzieje się w Torkham?
Oprócz nalotów, piątkowe starcia objęły również kluczowe przejście graniczne Torkham. Relacje świadków z miejsca zdarzenia mówią o słych w ogniu broni i wybuchach artyleryjskich. Jak podała AFP, w kierunku granicy skierowano dodatkowe siły afgańskie. Mimo trwających walk, przejście graniczne pozostało otwarte dla Afgańczyków wracających z Pakistanu. Niestety, ucierpiała znajdująca się w pobliżu wioska uchodźców — mieszkańcy byli zmuszeni do ucieczki, a w powstałym chaosie zaginęło kilku dzieci.
Dlaczego napięcie wzrosło wykładniczo?
Te naloty i potyczki to dopiero najnowszy akt długotrwałego konfliktu między Pakistanem a Afganistanem. Napięcie rosło przez miesiące starć w górzystych rejonach granicznych. Wydawało się, że chwilowe rozejmy mediowane przez Katar i Turcję przyniosą ulgę, ale nic z tego.
Sytuacja zaogniła się po tym, jak rząd Talibanu ogłosił czwartkowej nocy rozpoczęcie szeroko zakrojonego natarcia na pakistańskie posterunki przy granicy. Talibowie twierdzą, że jest to odwet za pakistańskie naloty z początku lutego, w których zginęło co najmniej 13 cywilów, jak podają dane ONZ. Pakistan zareagował stanowczo.

Premier Pakistanu, Shehbaz Sharif, oświadczył, że jego kraj „posiada wszelkie możliwości, by stłumić wszelkie agresywne [talibskie] ambicje”, a minister obrony Khawaja Mohammad Asif zadeklarował, że Pakistan jest „w stanie otwartej wojny” z Afganistanem.
Minister obrony Pakistanu dodał, że po wycofaniu sił NATO, Pakistan liczył na pokój w Afganistanie i wierzył, że Talibowie skupią się na dobrobycie własnych obywateli i stabilizacji regionu. Zamiast tego, jego zdaniem, Talibowie przekształcili Afganistan w „kolonię Indii”, skupili bojowników z całego świata i rozpoczęli „eksport terroru”. „Nasza cierpliwość się skończyła. Pomiędzy nami toczy się otwarta wojna” – napisał K. M. Asif.
Reakcja międzynarodowa: świat patrzy z niepokojem
ONZ wezwało do natychmiastowego deeskalacji konfliktu, a Iran zaproponował mediację w celu złagodzenia napięć. Ministrowie spraw zagranicznych Arabii Saudyjskiej i Turcji prowadzili rozmowy telefoniczne z szefem pakistańskiej dyplomacji, omawiając sposoby na deeskalację. Regionalne mocarstwo, jakim są Chiny, wyraziło „głębokie zaniepokojenie” rosnącymi napięciami i wezwało obie strony do „rozstrzygania sporów i nieporozumień poprzez dialog i negocjacje”. Wiele krajów na świecie apeluje do swoich obywateli o odwołanie podróży i unikanie wyjazdów zarówno do Afganistanu, jak i do Pakistanu.
Czy czeka nas wojna na dużą skalę?
Najnowsze naloty Pakistanu są wyjątkowe, ponieważ nie były skierowane przeciwko pojedynczym celom terrorystycznym w Afganistanie, ale miały uderzać w obiekty rządowe Talibanu. Jak zauważa Michael Kugelman, ekspert ds. Azji Południowej z „Atlantic Council”, oznacza to, że „teraz celem jest sama struktura reżimu”.
Jednakże, jest mało prawdopodobne, by Talibowie toczyli konwencjonalną wojnę z Pakistanem. Ich siły zbrojne i zasoby znacznie ustępują armii pakistańskiej, posiadającej arsenał nuklearny i uważanej za jedną z 15 najpotężniejszych na świecie. Uzbrojenie Talibów to głównie sprzęt pozostały po byłej armii afgańskiej i zagranicznych wojskach, a także broń z czarnego rynku. Dlatego w starciach Talibowie najczęściej używają broni ręcznej i taktyki wojny partyzanckiej – urządzają niespodziewane zasadzki, stosują improwizowane ładunki wybuchowe.
Rzecznik prasowy afgańskiego Talibanu, Zabihullah Mujahid, oświadczył w piątkowe popołudnie, że Talibowie nie dążą do wojny i chcą rozwiązać obecny konflikt z Pakistanem na drodze dialogu. Dodał jednak, że nad przestrzenią powietrzną Afganistanu nadal krążą pakistańskie samoloty zwiadowcze.
Co myślisz o tej nowej fazie konfliktu? Czy dialog jest jeszcze możliwy?








